Polski Związek Brydża Sportowego

PZBS

KRS 0000219753, NIP: 525-16-56-918, Organizacja Pożytku Publicznego

konto PZBS: 07 1240 6175 1111 0000 4577 6692

Brydż w realu czy w wirtualu?

W Krakowie i okolicach zakończyły się właśnie 3. Igrzyska Europejskie. Można oczywiście dyskutować o sensowności ich organizowania (w ogóle i czy akurat przez Polskę), bo na naszym kontynencie tradycje jego mistrzostw są przebogate i nie bardzo wiadomo, po co te czempionaty dublować, ale co by nie mówić, jest to jednak impreza pod auspicjami MKOl. A po drugie: mająca w programie także sporty przyszłości, które na klasycznych igrzyskach rozgrywane (jeszcze) nie są. Działacze ruchu olimpijskiego widzą, że świat się zmienia i niekoniecznie dyscypliny, którymi emocjonowały się masy w XX wieku, będą tak samo popularne w bieżącym stuleciu. Chodzi także o przyciąganie do idei olimpizmu kolejnych pokoleń, a te żyją już przecież w epoce cyfrowej, w której rywalizacja sportowa coraz szerzej przenosi się ze świata realnego do wirtualnego. Stąd niesamowita kariera e-sportów, uprawianych już przez dziesiątki (setki?) milionów ludzi we wszystkich krajach świata, bo przecież barier – choćby geograficznych – tu nie ma.

Brydż sportowy ma wielką szansę pogalopować w przyszłość na obu tych koniach. Jest i pozostanie grą karcianą przy stołach z udziałem minimum ośmiu osób, w której przeciwnika „widać, słychać i czuć”. Jednak równocześnie można w naszej dyscyplinie rywalizować bez kart, sprzed ekranu nawet niekoniecznie komputera – wystarczy smartfon, i nawet bez innych ludzi jako rywali – mogą być tylko odpowiednio zaprogramowane roboty. A transmisje z obu rodzajów grania da się przeprowadzać zarówno w klasycznej telewizji linearnej, jak i w internecie.

I właśnie taki pokaz „hybrydowych” możliwości brydża odbył się podczas wspomnianych małopolskich igrzysk w ich gamingowej części, rozgrywanej w katowickim Spodku i przylegającym doń Międzynarodowym Centrum Kongresowym. Rywalizacja o medale w European Games Esports Championships obejmowała dwa turnieje piłkarskie (jeden z nich …samochodowy), a brydż został przedstawiony jako jedna z dyscyplin, która także może być e-sportem. Pokazaliśmy klasyczną grę kartami przy zielonym stole, z użyciem zasłon, bidding-boksów i „kratek”. Cztery rozdania zagrały juniorki chorzowskiego Blue Clubu: Maja Modlibóg / Marianna Pantak i Zosia Konieczny / Sara Maryniok, zaproszone przez koordynatora PZBS ds. młodzieży Tomasza Kierepkę, który zabezpieczył też infrastrukturę. A najlepszy polski komentator brydża Jakub Wojcieszek przybliżał niuanse tego mini-meczu. Równocześnie był on za pomocą vugraph’u transmitowany na BBO, co bardzo dobrze pokazało oba środowiska naszego sportu.

– Wydaje się, że na dziś podstawowa różnica między nami a najpopularniejszymi e-sportami polega na rozłożeniu akcentów, nazwijmy je, technicznych. Po prostu w brydżu bardziej liczy się wysiłek umysłowy, a mniej zręczność manualna przy konsoli komputera czy klawiaturze smartfona – opowiada prezes PZBS Marek Michałowski, który podczas wspomnianej prezentacji zagajał i podsumowywał jej przebieg. – Podobnie jest na przykład z szachami, więc może spróbujemy razem – czy też generalnie: w gronie sportów umysłowych – dołączać do gamingu. Dodam, że przez MKOl jesteśmy bardzo dobrze w tym towarzystwie widziani, bo poszerzamy w nim paletę rywalizacji – nazwijmy ją umownie – bezprzemocowej. Moim zdaniem trzeba to jasno powiedzieć: brydż jako e-sport jest szansą rozwoju, a nie jakimkolwiek zagrożeniem. Zresztą czy ktoś tego chce czy nie, to już się dzieje, czego znakomitym, najświeższym przykładem jest zwycięstwo Michała Wróbla w turnieju organizowanym przez MKOl podczas Tygodniu E-Sportów w Singapurze. Polak pokonał ponad cztery tysiące jak najbardziej żywych ludzi z całego świata, ale żadnego z nich nie widział, a przy wirtualnych stołach „siedziały” z nim same roboty – zakończył prezes.

A o tym, jak poważnie traktowany jest w Polsce e-sport, może świadczyć wizyta na EGEC – nota bene w dniu naszej prezentacji – prezydenta Andrzeja Dudy. A także fakt, że jednym z czołowych działaczy jest w nim Andrzej Kraśnicki – do niedawna, przez ponad dekadę, prezes PKOl.