47. Drużynowe Mistrzostwa Świata Herning, dzień 10 (29.08)
Półfinały mistrzostw świata w Herning za nami.
Niestety dwumecz Polska – Chiny przegraliśmy 0-2. Zarówno reprezentacja kobiet, jak i pary mieszane musiały uznać wyższość przeciwników z Azji. Trzeba przyznać, że obie chińskie reprezentacje zagrały solidnego brydża, z dużą celnością zagrań i sporym bagażem szczęścia. Nie były poza naszym zasięgiem, ale poprzeczka została postawiona bardzo wysoko.
Formuła mistrzostw świata przewiduje mecze o III miejsce, więc przed naszymi teamami jeszcze jeden dzień gry (jeden – bowiem mecz o III miejsce gra się na połowie dystansu meczu finałowego). Przeciwniczkami naszych Pań są Francuzki, które w drugim półfinale musiały uznać wyższość zawodniczek z Niderlandów. W turnieju mikstów natomiast w drugim półfinale porażki doznała najlepsza drużyna eliminacji, czyli USA1, i to właśnie Amerykanie będą rywalami naszych reprezentantów. Liczymy i trzymamy kciuki, że to nasze reprezentacje lepiej zniosą ciężar psychiczny meczu o III miejsce i będziemy świętować zdobycie medali koloru brązowego.
Szanse na złoty medal mistrzostw świata ma występujący w turnieju Transnational team SPS Construction. Team Grzegorza Głaska trochę męczył się w 1/8 finału z przeciwnikami z Dalekiego Wschodu, za to w ćwierćfinale zdeklasował swoich przeciwników z Francji ponad 60 impami. W półfinale niewygodny przeciwnik z Norwegii, ale nie jest to pierwszy garnitur norweskich graczy i patrząc na siłę gry, faworytem jest team z Polski. Będziemy kibicować!!!
Aby tradycji stało się zadość, ponownie obejrzyjmy jedno z rozdań z półfinału meczu Polska – Chiny w turnieju Venice Cup. Jak zapewne pamiętacie Ewa Morawska potrafiła już zademonstrować Chińczykom siłę swojej obrony. Opisaliśmy w jednej ze wcześniejszych relacji przepuszczenie damą za impasem na kontrakt 6BA w fazie eliminacyjnej. Tym razem Ewa była rozgrywającą końcówki pikowej:
Z licytacji wiadomo było, że otwierający 1 kier na pozycji E jest najprawdopodobniej posiadaczem króla pik, a ponieważ pierwsze dwie lewy to były kiery, po przebiciu byliśmy już skróceni w ręku i nasza długość atutowa spadła tylko do sztuk czterech. Ewa w mig zorientowała się, że kontrakt jest nie do wygrania przy jakiejkolwiek standardowej rozgrywce i w lewie numer trzy położyła na stole.... damę pik. Zawodniczka E, nie węsząc tak perfidnego podstępu, zagrała tak jak zagrałby każdy z nas – dołożyła małe, nie pozbawiając się lewy na króla atu. Jaki był rezultat tego zagrania, już sami widzicie – za chwilę odegrany as pik (do którego spadła dziesiątka), powrót do ręki którymś z młodszych kolorów, i pik na złączenie króla z waletem. Zamiast bez jednej - plus jeden. Nic więcej poza jednym kierem i jednym pikiem Ewa nie oddała. Oto jak się wykonuje skuteczny chiński impas w meczu na reprezentację... Chin.
Z Herning Piotr Kołuda