W połowie jest połowa!
W pierwszej połowie 17th WORLD BRIDGE SERIES – Katowice 2026 gospodarze zdobyli także
połowę medali możliwych do zdobycia. Brzmi niezwykle efektownie, ale gwoli ścisłości wymaga
uzupełnień, które na szczęście nijak się mają do rozmiarów sukcesu. Po pierwsze: w formule Open, a
taką mają te mistrzostwa świata, teoretycznie na podium mogliby stawać tylko Polacy – ale to teoria
bardzo wydumana. A po drugie: w turniejach teamów nie rozgrywa się meczów o brąz, czyli
przyznaje po dwa krążki z najmniej wartościowego kruszcu. Tak czy siak, po zakończeniu turniejów
seniorskich i mikstowych (w drugim tygodniu MŚ, do 3 września, walka toczyć się będzie w
kategoriach kobiet i open) spośród 12 miejsc na podium Polacy wskoczyli na 6. Ale po kolei…
W środę zakończyły się trzy z ośmiu najważniejszych konkurencji WBS, czyli seniorskie pary oraz
mikstowe teamy i pary (teamy 65+ finiszowały dzień wcześniej). W zmaganiach mieszanych drużyn
gra toczyła się bez nas już od półfinałów, więc medalu oczywiście być nie mogło. Natomiast na
zakończenie obu rywalizacji duetów mieliśmy pełne prawo spodziewać się, że do Apolinarego
Kowalskiego i Piotra Tuszyńskiego (srebra w teamach składających się z brydżystów pow. 65 lat)
oraz Piotra Bizonia, Piotra Gawrysia, Krzysztofa Martensa i Marka Witka (brązy w tej samej
konkurencji) dołączy kilkoro następnych medalistów albo ktoś z wymienionych seniorów ustrzeli
dublet.
No i zrobili go Martens i Witek, zdobywając mistrzostwo świata par. Z brązem skończyli Mariusz
Bartkowski i Sławomir Zawiślak, a w ścisłej czołówce byli jeszcze: Krzysztof Kluf i Jerzy Nowak
(5. miejsce), Roman Grzelak i Andrzej Pawlak (6.), Michał Kwiecień i Włodzimierz Starkowski (7.)
oraz Tadeusz Nędzi i Lech Warwocki (9.). W Finale A grało aż 10 polskich par na 18, co po raz
kolejny w ostatniej dekadzie pokazuje, że w kategorii seniorów przewaga Polaków nad Resztą
Świata jest najwyraźniejsza. Znów gwoli ścisłości trzeba jednak dodać, że także wyraźnie omijają ją
przedstawiciele drugiego globalnego brydżowego hegemona, czyli Chińczycy.
Od mikstów za to nie stronią. W Finale A turnieju par na 28 było ich 8 i pół (ta 1/2 to nasza Anna
Zaręba i Yu Xiong Shen), a polskich 6 i pół. I wygrali Chińczycy Yu Wu i Weiming Huang, ale
pozostałe miejsca na podium zajęli: Agnieszka i Piotr Wiankowscy (2.) oraz Aleksandra Górska i
Piotr Tuczyński (3).
Miksty to najdynamiczniej rozwijająca się konkurencja we współczesnym brydżu. Także bodaj
najciekawsza, bo tu najczęściej pary dobierają się krótkoterminowo, zmiennie, więc wyszukane
systemy licytacyjne czy wistowo-zrzutkowe nie mają decydującego znaczenia. Choć akurat oba nasze
medalowe duety zgrane są ze sobą jak najbardziej, bo srebrny to małżeństwo, a brązowy – przyjaciele
od czasów gimnazjalnych. Są przedstawicielami jeszcze młodego pokolenia (w brydżu sportowym ten
czas płynie znacznie wolniej…), urodzonymi na przełomie lat 80./90. XX wieku. W obu duetach
przedstawiciele płci brzydszej są dużo bardziej utytułowani, bo też cały czas grają, i to o najwyższe
stawki, a ładniejszej – mniej znane i brydżowo doceniane. Ale niech nikogo nie zmyli ich stosunkowo
niskie WK – 5 i 4. Już nawet nie dlatego, że 12- czy 13-letni Michał Klukowski paradował po
turniejach w koszulce z napisem: „WK nie gra” i… miał rację. Agnieszka i Ola dwie dekady temu
były zdolnymi juniorkami, później brydż przestał być dla nich najważniejszy na świecie, ale grać
umieją. I są odporne na stres czy „przegrzanie styków”, co pokazały przez 5 dni morderczej,
całodziennej rywalizacji, w której przypadek jest mocno ograniczony. Swoją jednak drogą uzyskanie
takiego wyniku jest możliwe tylko w brydżu, i tylko w formule Open. Bo na przykład niezły
pierwszoligowy piłkarz nawet nie wyjdzie kiedykolwiek na mecz Ligi Mistrzów przeciwko Kylianowi
Mbappé, a nawet czołowa tenisistka-amatorka nie wystąpi na Roland Garros w pojedynku z Igą
Świątek. Takie spotkania, w dodatku zakończone wywalczeniem MEDALU MISTRZOSTW
ŚWIATA!!!, możliwe są wyłącznie w brydżu. Także dlatego –najpiękniejszym spośród umysłowych
sportów…
Przypominamy, że rywalizację w katowickich mistrzostwach można podpatrywać – dla kibiców
wstęp jest bezpłatny, z tym że ze względów porządkowych wydawanych będzie maksimum 15
rotacyjnych przepustek. Ba, można także w nich zagrać – nawet, jeśli zgłosi się, i opłaci wpisowe,
rano w dniu rozpoczęcia rywalizacji. A w czwartek i piątek (27 i 28 sierpnia) o 15:00 wziąć udział
w turniejach otwartych, które odbędą się w tym samym miejscu, i z takimi samymi „szykanami”, jak
grają najlepsi brydżyści świata.
* * * *
World Bridge Series Katowice 2026 zostały objęte honorowymi patronatami: Ministerstwa Sportu
i Turystyki, Prezydenta Miasta Katowice Marcina Krupy oraz Marszałka Województwa
Śląskiego Wojciecha Saługi. Zawody organizowane są przy wsparciu Ministerstwa Sportu
i Turystyki. Główni partnerzy to Miasto Katowice, Województwo Śląskie i Górnośląsko-
Zagłębiowska Metropolia.
Komitetowi Organizacyjnemu MŚ Katowice ’26 przewodniczy wiceprezes PZBS, były minister
skarbu państwa Jacek Socha. „Ambasadorką” imprezy została Renata Dancewicz – najlepsza
brydżystka spośród polskich artystów. Oficjalna strona (także po polsku) to https://wbs2026.com.
Internetowe transmisje z zawodów można śledzić za pomocą najpopularniejszej platformy brydżowej
BBO (www.bridgebase.com). Areną mistrzostw jest MCK, czyli Międzynarodowe Centrum
Kongresowe w Katowicach (pl. Sławika i Antalla 1) – największe i bodaj najpiękniejsze w Polsce.
Tworzymy Polski sport.
Poland. More than you expected.
Śląskie. Pozytywna energia
Tomasz Wolfke
