47. Drużynowe Mistrzostwa Świata Herning, dzień 9 (27.08)
Dzisiejszą relację z Herning rozpoczynamy informacjami z mistrzostw Transnational. Po wczorajszym, środkowym dniu eliminacji, z którego informacje nie były nawet w małej części tak istotne jak z rozstrzygnięć ćwierćfinałowych turnieju głównego, dzisiaj poznaliśmy szesnastkę grającą dalej w fazie pucharowej. Znakomitą passę utrzymał SPS Construction, awansując do 1/8 finału z miejsca numer dwa. Pechowe, siedemnaste, czyli pierwsze nieawansujące miejsce zajął team Polish Seniors. Nasi starsi Panowie w ostatniej rundzie musieli zmierzyć się z grającą w turnieju pocieszenia reprezentacją Szwajcarii. Mecz wygrali, dzięki celnie rozwiązanemu ostatniemu rozdaniu – ale do awansu zabrakło niecałego 1 VP. Tym samym z finałowej szesnastki odprawili utytułowany team Pierra Zimmermanna – to kolejna niespodzianka tych mistrzostw, chociaż na pewno mniejszego kalibru niż brak Szwajcarii w półfinałach Bermuda Bowl.
A w meczach półfinałowych Venice Cup oraz Wuhan Cup – czyli mistrzostw świata kobiet oraz mikst, nasze reprezentacje zakończyły pierwsze połowy swoich meczy. W mikstach walka jest wyrównana, my wygraliśmy trzy segmenty z czterech, ale wszystkie nieznacznie. Chińczycy odgryźli się raz, ale nieco mocniej. W efekcie jesteśmy w okolicach remisu punktowego w impach – ale gdybyśmy grali na zwycięstwa w składkach, to byłoby już 3:1 dla nas. Może kiedyś gdzieś taki turniej (o nazwie Super BAM?) zostanie zorganizowany. Jesteśmy dobrej myśli przed drugim dniem półfinału, poprosimy o kibicowanie.
Trudniejsze o wiele zadanie czeka nasze Panie. W drugim z pojedynków Polska – Chiny, wyraźnie przegrywamy. Strata wynosi 66 impów – co ciekawe to dokładnie tyle samo, ile wynosiła nasza przewaga po pierwszym dniu ćwierćfinału nad amerykankami. Jeżeli ktoś jest przesądny i wierzy w znaki od sił wyższych, to nie może to być przypadek: jutro wygramy jednym impem. Dziewczyny są w nastrojach turbo bojowych, a my kapitanowie w ich imieniu niezmiennie prosimy wszystkich o wsparcie i kibicowanie.
Dzisiaj jedno rozdanie z Herning. Kolejna perełka rozgrywkowa – tym razem w wykonaniu Zosi Bałdysz.
Rozgrywamy końcówkę w trefle, po licytacji, gdzie EW uzgodnili sobie kiery. Pierwszy wist król kier i kier powtórzony. Jak byście się do tego rozdania zabrali?
Dla Zosi to był moment – skoro eliminację kierów z obu rąk udało się zrobić przeciwnikom, to linia gry była kontynuowana. Wyeliminowane z obu rąk zostały piki. Zostały zatem tylko kara i trefle, więc można już było oddać lewę przeciwnikom na atutowego asa. Pani na E została zatem posiadaczem lewy numer sześć, na singlowego swojego asa. A ponieważ miała już tylko same czerwone karty, to musiała Zosi podarować lewę – albo w karach bezpośrednio, albo wyjściem pod podwójny renons. Gdyby as trefl był drugi, to oczywiście obrońca odepchnął by się treflem i Zosia musiała by sama zaimpasować kara. Można było co prawda przewidzieć taki rozwój wypadków, i asa atu odegrać w lewie numer dwa, ale nie było to od razu takie oczywiste. Swoje i 10 impów zysku, bo na drugim stole rozgrywająca nawet nie wpadła na taki pomysł, grając prozaicznie na impas karo po uprzednim oddaniu asa atu. I na takie właśnie rozdania i zagrania będziemy czekać w piątek.
Coach Piotr Kołuda i Asia Zalewska z Reprezentacji Polski Kobiet