Andrzej Zaleski odszedł
7 lutego odszedł od nas Andrzej Zaleski
Andrzej Zaleski odszedł.
Człowiek wielkiego formatu i gołębiego serca. Wielki nie tylko z racji funkcji, bo dla wszystkich był po prostu „Panem Prezesem”. Przez kilkadziesiąt lat kierował firmą współpracującą z PKP, a jego kolejowa wiedza imponowała nam nawet podczas wyjazdów brydżowych — potrafił wskazać stacje kolejowe także w najmniejszych miejscowościach.
Przez kilkanaście lat pełnił funkcję Prezesa Pomorskiego Związku Brydża Sportowego. Z oddaniem wspierał naszą dyscyplinę, również finansowo, i to nawet wtedy, gdy ze względów zdrowotnych musiał zrezygnować z oficjalnej roli. Przez wiele lat pomagał młodzieży i młodym zawodnikom, zawsze dyskretnie, bez rozgłosu i oczekiwania wdzięczności. Był mecenasem pomorskiego brydża przez kilkadziesiąt lat i jego wieloletnia działalnośc została doceniona przez szersze grono, gdy został Honorowym Członkiem PZBS.
Miał wiele zainteresowań, ale największą pasją był bez wątpienia brydż. Lubił grać — i jak przystało na człowieka sukcesu, nie znosił przegrywać. Często powtarzał z charakterystycznym uśmiechem: „Kto przegrał ten kontrakt? Przecież on był z góry”, czasem dosłownie, gdy przy pokazywaniu deep finesse należało „złapać króla za uchem”.
W brydża nauczył się grać jeszcze w czasach studenckich, ponad sześćdziesiąt lat temu. Brydż sportowy towarzyszył mu od ponad czterdziestu lat — wtedy właśnie założył drużynę „Andrzejki”, której trzon stanowili czterej panowie noszący to samo imię. Grał solidnie i odpowiedzialnie, bo gra kółkowa, od której zaczynał, tego wymagała. Pozostał przy brydżowym stoliku niemal do ostatnich dni życia.
Żegnaj, Przyjacielu. Do zobaczenia przy brydżowym stoliku — tym razem u świętego Piotra.
Andrzeja pożegnamy w piątek 13.02.2026r. o godz. 12:00 Mszą Świętą w kościele pw. św. Franciszka z Asyżu w Gdańsku, ul. Kartuska 186. Kondukt żałobny wyruszy ok. godz. 13:10 spod bramy głównej Cmentarza Łostowickiego w Gdańsku.
